niedziela, 19 sierpnia 2012

Jeden dzień w Berlinie

Od 20 lat jeździmy do Berlina, do niedawna spędzaliśmy tam dużą część wakacji, ferii. Do niedawna, dopóki żył nasz Najlepszy Przyjaciel . Nie ma go od dwóch lat, teraz odwiedzamy Go w innym miejscu i spędzamy czas w Berlinie tak jak dawniej z Karlem. No może już niezupełnie tak...
Uwielbiamy spacerować po Steglitz, a najbardziej po Schlossstr. , siadać w ulicznych kawiarenkach, pić kawę, jeść lody u Włocha w Forum.
Ja odwiedzam zawsze mój ulubiony sklepik z "przydasiami" i sklepy "wnętrzarskie".
Ostatnio byliśmy w Berlinie rok temu, i teraz przecieraliśmy oczy ze zdumienia, ile i jak szybko wszystko się zmienia. Zniknęły ulubione piwne knajpki Karla, centrum handlowe rozrosło się i szokuje nowoczesnością. Pasjami uwielbiam krążyć po pasażach i podziwiać fantazje projektantów i architektów, wystrój i kolory wnętrz, wystawy, dekoracje..
To był świetny, nieśpieszny dzień w tym wielokulturowym , tętniącym życiem mieście.

I jak zawsze z sentymentem i łzami w oczach poszliśmy pod dom Karla, popatrzeć na drzwi, które przez tyle lat otwierały się przed nami gościnnie...