czwartek, 4 sierpnia 2011

Notes

tak sobie rano zrobiłam, ni z tego ni z owego. Znowu lekko starociowy. No cóż, lubię takie klimaty.
Kupiłam ostatnio urządzonko, które przetwarza zdjęcia z  tradycyjnych klisz na zapis cyfrowy. Bajeczna zabawa. Powyciągałam dziesiątki klisz,które leżały sobie od kilku, kilkunastu i więcej lat:) w pudle i skanuję. I nie ma zmiłuj co chwilę ryczę i się wzruszam, odnajduję na nich chwile dawno zapomniane i ludzi których nie ma i tych, którzy dorośli, zmienili się.  Najbardziej ciekawią mnie zdjęcia, które robił mój tata, a które nigdy nie zostały przetworzone na papier. Jest kilka takich klisz. Jutro pędzę po nie , bo ciekawość mnie zżera:)))




papiery UHK Gallery